Magia Hogwartu i różnorodność Hetalii połączone w jedno? Czemu nie! Ale co, jeśli wokół zaczyna rodzić się intryga, mająca skłócić czarodziejski świat?
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Walia - Brendan Meredydd

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Brendan Meredydd

avatar

Male Liczba postów : 5
Join date : 11/09/2015

PisanieTemat: Walia - Brendan Meredydd   Nie Wrz 13 2015, 21:22

Imię i nazwisko: Brendan Meredydd.

Państwo/miasto: Walia.

Wiek: 16 lat.

Krew: Czysta.

Różdżka: 12 cali, grab i włos z ogona jednorożca, sztywna. Grab wybiera czarodziei utalentowanych i mających swoją wielką pasję, którą mocno pragną realizować. Dobrą cechą również jest to, że „pilnuje” czarodzieja by nie łamał własnych zasad moralnych, więc nie będzie dobrze działać lub nie zadziała w ogóle, gdy ten zechce postąpić wbrew sobie lub swoim przekonaniom. Nie da się też podporządkować nowemu właścicielowi i ów osobnik będzie miał problem nawet z najprostszymi zaklęciami.

Patronus: Owca walijska.

Bogin: Śmierciotula. Rzadkie stworzenie ze strefy podzwrotnikowej. Jednak wystarczyła jedna książka przeczytana w pewien nudny wieczór, opis tej "żywej peleryny" i tego co potrafi... by każdego wieczoru chłopak zaczął zwabiać młodego, czerwonego smoka do pokoju, aby tylko nie być samemu i by być pilnowanym przez tego kompana...

Zwierzak: Smok, nie za dużych rozmiarów(bo młody), imieniem Cadfael. A tak na poważnie to sowa o imieniu Arwen. Bo smoka nie mógł zabrać, został w rodzinnych stronach. Arwen to biała sówka.

Wygląd: Co tu wiele mówić? Dość wysoki chłopak, o włosach, które zdają się mieć różną barwę w zależności od tego, czy pada na nie ciepłe słoneczne światło, czy cień drzew lub murów zamku: w słońcu wydają się być jaśniejsze, orzechowy rudawy brąz ustępuje miejsca samej rudości. Nie przepada za ścinaniem ich na tak zwanego „jeża”, zdecydowanie lepiej się czuje w trochę przydługich włosach, które da się jakoś minimalnie odgarnąć lub zaczesać. Taki odcień włosów ładnie kontrastuje z jego dość jasną cerą i zielonymi oczami, z których nie da się wiele wyczytać, jednak nieczęsto patrzą na otaczający świat w chłodny, niechętny sposób. Jednak w kwestii typowej dla bycia spokrewnionym z Kirklandami – Brwi -  Brendan ma o tyle szczęścia, że grzywka trochę je przysłania, choć tak nawiasem mówiąc... Brwi brwiami, jedni mają mniejsze inni większe, serio, czego tu się czepiać? Postura… powiedzmy sobie szczerze, że Brendan do muskularnego typu nie należy. Smukły, niespecjalnie wysportowany, chociaż sport lubi – jest niepozorny, a kondycję ma wyrobioną mieć idealnie między innymi przez częste przechadzki po górach, w których mieszkał od dzieciństwa. Zawsze, a przynajmniej przez 99% czasu ma przy sobie pierścień z herbem swojego rodu. To mu zawsze przypomina o jego ambicjach i celu do którego dąży, jednak nie obnosi się z nim i zazwyczaj zamiast nosić go na ręce, ma go zawieszonego po prostu na łańcuszku, na szyi. Wizualnie patrząc, widać że jest personą raczej spokojną, zadbaną  - bo praktycznie zawsze ma na sobie idealnie wyprasowane rzeczy, po prostu przykłada do takich rzeczy uwagę. Chociaż w obyciu zdaje się być chłodny, to przy nawiązaniu rozmowy to wrażenie raczej znika i widzi się całkiem przyjazną osobę.

Charakter: Walijczyk jest osobą zdecydowanie spokojnym, ugodowym, a także wyrozumiałym. Ciężko go wyprowadzić z równowagi, a wybryki innych zazwyczaj puszcza płazem, choć to zależy od poziomu głupoty takiego wybryku. Stara się być wytrwały i konsekwentny, gdyż ma ambicje w przyszłości przejąć bez większych komplikacji miano głowy rodziny i rezerwat smoków. I to jest jedyny cel, którego nigdy nie odpuszcza. Jednak co do innych wyzwań, jakie daje życie ma całkiem inny stosunek. Potrafi wielokrotnie odstępować od nich, by po jakimś czasie znów do nich wrócić. Brendan jednak wie, że odpowiedzialność za rodzinę i rezerwat to nie byle co, na coś takiego trzeba być przygotowanym. Nawet on to rozumie, więc stara się ile może uzupełniać wiedzę, ale tylko w tematach, które mu naprawdę pomogą osiągnąć cel. Bo nie czarujmy się: on uwielbia wiele zostawiać na tak zwane „później”, a jego motywacja często gdzieś ucieka, jak niesforna owca, przez pola w las i tyle jej widać. Brendan praktycznie też z niczym się nie śpieszy - bo kto go goni? On ma czas. Książka wolniej przeczytana lepiej zostanie w pamięci, a zaklęcie, czy eliksir spokojnie i w skupieniu zrobiony będzie miał lepszy efekt – tak się przynajmniej chłopakowi zdaje i zdania nie zmieni. Ze względu na swoją pozorną małomówność i „wycofanie się” z niezwykłą łatwością obserwuje innych, ale bynajmniej nie nachalnie, przez co później w razie konfliktu umie obiektywnie załagodzić sytuację. Jednak jest dobry nie tylko w obserwacji - ma dziwną „moc” którą przyciąga innych, bardziej gadatliwych… Dlatego niezależnie czy ten ktoś opowiada o tragicznym dniu, czy jakąś ciekawą historię Brendan raczej pokiwa głową ze zrozumieniem, albo w razie co uspokoi paroma słowami i gestem. Jednak nie ma co liczyć na miliony rad z jego strony, rzadko ich udziela i raczej wtedy, gdy sytuacja naprawdę tego będzie wymagać. Wydawać się może, że nie lubi udzielać się towarzysko, ale to brednia. Przepada za fajnie spędzonym wolnym czasem z kolegami, czy rodziną. Potrafi naprawdę się rozbujać, a i kuzyn ze Szkocji ma kompana do piwa, które Brendan bardzo lubi. W kwestii osób nieznajomych może i jest powściągliwy i początkowo oziębły, ale na pewno nie traktuje nikogo z góry jako „gorszego”. Z każdym jest w stanie normalnie pogadać, a dopiero później ocenić. Jak w wolne dni dobrze jest trochę poszaleć, tak gdy już wróci do dni pełnych obowiązków, raczej preferuje spokój, umożliwiający mu zebrać odpowiednio myśli.
Lubi pomagać, oraz zadowalać innych, przez co niejednokrotnie inni go wykorzystują, a on średnio cokolwiek z tym faktem robi. Można mieć w nim wsparcie, ale nie motywację – bo i on swoją gdzieś nieraz gubi, jak było wcześniej napisane. Z łatwością umie rozpoznać gdy ktoś kłamie, intuicja plus zdolność obserwowania właśnie takim atutem skutkują, rozpoznaje kłamstwa zwłaszcza u członków rodziny. Można go podsumować też kilkoma innymi słowami: cichy, powściągliwy, szanujący sprawy innych i nie wściubiający w nie nosa, ale także i uprzejmy, życzliwy, uśmiechnięty. Umie doskonale panować nad emocjami przez co nie okazuje za wiele uczuć, szczególnie gdy nie trzeba. Nie podejmuje decyzji w „pięć minut”, stawia go to pod ścianą i prędzej wykręci się i czmychnie niż faktycznie stawi czoła problemowi. Musi sobie bowiem daną sytuację przemyśleć porządnie, wtedy podejmuje decyzję, ale za to jaką solidną! Jak się uprze to jedynie życzyć powodzenia osobie, która zechce odwieść go od jego zdania i postanowienia. Zaskakująco stanowczy potrafi być. Gdy pracuje nad czymś - na przykład nad jakimś zadaniem domowym - lubi mieć wszystko co trzeba w zasięgu ręki. Podobnie ma w domu, gdy nad czymś siedzi zawsze wszystko co mu jest potrzebne ma wokół siebie, ale tak by nie krępowało mu to poruszania się. Sprzątanie… to nie jest jego ulubione zajęcie, preferuje raczej nie bałaganić, albo skracać to do minimum: przez co niejednokrotnie starsza siostra nazywała go leniem, niechlujem i tak dalej… Ale przecież taki nie jest! Gdy potrzeba to potrafi na całkowity błysk posprzątać.
Oczekuje dla siebie szacunku, nie znosi jak inni z niego się naigrywają czy kpią, zna swoją wartość i zdecydowanie nie widzi się w roli kozła ofiarnego. Dlatego w razie czego perfekcyjnie umie kogoś zignorować(bo doskonale potrafi trzymać emocje na wodzy), albo słownie „zniechęcić” by sobie poszedł, a jak już naprawdę będzie musiał to użyje siły. Jednak ostatniej opcji nie lubi,  lepiej spożytkować energię zupełnie inaczej, lepiej jakoś pożytecznie to zrobić, a nie na kłótniach z innymi. Tak jak oczekuje szacunku, oczekuje zarówno bycia zauważanym i branym pod uwagę, lubi być też chwalony ( i to może być jego pięta achillesowa). Gdy już się odzywa, nie lubi gdy się mu przerywa. Nie lubi też gdy ktoś na niego krzyczy, każe coś zrobić krzycząc, czy po prostu uzna, że osoba Brendana, która lubi innych wysłuchiwać, jest dobra do wyżalenia się, ale podniesionym tonem. Zdecydowanie wtedy Walijczyk będzie milczał, albo co jakiś czas dopytywał, lub wręcz nakazywał aby zejść o kilka tonów niżej. Jednak jak ma nad sobą mocniejszy charakter, to gdy musi to potrafi się podporządkować.


Krótka historia: Brendan pochodzi ze starego walijskiego rodu czystej krwi czarodziejów. Przez to jego najbliżsi niestety uważają, że czysta krew jest bardzo ważna, a mugole są niższą kategorią ludzi, której wręcz trzeba unikać. Chociaż na ograniczają się tylko do unikania. Nad całym terenem, który jest w ich posiadaniu rozciągnęli wiele zaklęć zwodzących i ochronnych, a wszystko po to, aby uniemożliwić wejście na swoje włości wszystkim, a szczególności mugolom. W ochronie ziem mają słuszność (a przynajmniej według Brendana), ponieważ ród od pokoleń prowadzi rezerwat ze smokami – a co w samej Walii jest dość powszechne sami mieszkają na jego terenie, a malownicze, prawie niezamieszkane górzyste tereny są do tego idealne.

Elian Meredydd, Owena Cynddylan – rodzice Brendana starający się pogodzić wszystko jak najlepiej. Ojciec mając w pamięci błędy własnego taty, starał i stara się spędzać z synem więcej czasu, więcej niż przy smokach. Owena z kolei od najmłodszych lat mocno naciskała na naukę chłopca, aby czytał i by nie było to dla niego karą, ale przyjemnością. Dlatego często podsuwała mu jakieś baśnie i tym podobne (co skończyło się panicznym strachem przed śmierciotulami, i niejedną ucieczką przed leżącym na ziemi płaszczem). Owena, podobnie jak jej matka, utrzymywała relacje z rodziną ze Szkocji i Anglii, więc nierzadko z dziećmi tam jeździła. W tym czasie Elian mógł poświęcać się w pełni smokom. Pomimo starań, Brendanowi bardzo przeszkadzają naciski ze strony jego rodziców, by trzymał się z daleka od mugoli. Nie lubi słuchać, że są gorsi. Zazwyczaj tego tematu chłopak stara się unikać w rozmowach z nimi. Jednak podczas nie tak dawno minionych mrocznych czasów starali się być neutralni. Nie angażowali się, ani nie byli przeciwko. Czystość krwi oraz elokwentny sposób mówienia pozwolił im przetrwać te czasy we względnym spokoju.

Gwen Meredydd – sporo starsza siostra Brendana, zaradna, ale nieco zbyt mocno zadzierająca nosa. Zarazem ma pretensje do niego o wiele rzeczy: „uczyłbyś się więcej”, „czemu ty tu nie posprzątasz? Jak tu wygląda!”. Chociaż chłopak wie, że Gwen chce dobrze, to mimo wszystko uważa, że za bardzo mu narzuca wszystko. A fakt, że jest pomysłowa oraz rozgarnięta sprawia, że zawsze, nawet w minimalnym stopniu, bierze jej zdanie pod uwagę. Bardzo na nią liczy, choć dzieli ich głęboka przepaść (nawet jeśli nie aż tak szeroka)… Otóż Gwen przede wszystkim nie chce słyszeć słowa o mugolach i zaczęła popierać ruch chcący przywrócić znaczenie czystej krwi, a sam Brendan… jest w tym gdzieś pomiędzy. Ale nigdy nie pozwoli nazwać siostry śmierciożercą, o nie.


Chłopak był typem domatora, jednak zarazem, od czasu do czasu, uwielbiał chodzić po ruinach zapomnianego przez mugoli zamku. Przez wiele lat było to jego ulubione miejsce zabaw i ukrycia przed rodziną, gdy potrzebował chwili dla siebie, chwili by ochłonąć po sprzeczkach z siostrą, lub po prostu ucieczki od książek, które dostawał po słowach „nudzę się”. Uwielbiał odkrywać co rusz nowe kryjówki i zakamarki, w których następnie przesiadywał godzinami.

Podczas jednej z wypraw na zamek, ku swojemu zdziwieniu, napotkał grupę jakichś ludzi, jak się okazało - mugoli. Początkowo tylko ich obserwował ze swoich kryjówek, miał w pamięci to co wielokrotnie wpajała mu rodzina: „mugole są źli, nie zbliżaj się do nich”, „to nie jest dobre towarzystwo”. Jednak oni wcale nie byli tacy źli, a barwne, niecodzienne stroje jedynie przykuwały bardziej uwagę dziecka. Okazało się, że inscenizują bardzo dawne wydarzenia z mugolskiej historii, a zamek był idealnym miejscem do tego, choć mimo urzekającej scenerii nie czuli się zbyt dobrze - co Brendana wcale nie dziwiło, ilość ochronnych zaklęć przecież była zatrważająca! Zaskakujące, że dotarli aż tutaj, mimo, że to ledwo za granicą rezerwatu. Częste przesiadywanie w towarzystwie grupy roześmianych ludzi sprawiło, że zapamiętał wiele melodii, pieśni, oraz opowieści. Z czasem dopiero ośmielił się do nich podejść, czego nie żałował i nie będzie żałować chyba nigdy. Na pytania „skąd się wziąłeś, mały?” odpowiadał wymijająco, oraz zmieniając szybko temat, dopytując o niektóre szczegóły: to strojów, to opowieści. Właśnie wtedy zaraził się uwielbieniem do muzyki i śpiewu. Dni spędzane w towarzystwie „nic nie wartych mugoli” okazały się właśnie bardziej wartościowe  niż kolejne godziny nad tymi samymi baśniami. Przy okazji wtedy skrócono jego imię do Brendana, było to łatwiejsze dla wszystkich, niż to nadane mu przez rodziców(ale o tym ciut później). Jednak czas płynął, rodzice umocnili zaklęcia nad całym rezerwatem i wkoło niego (gdyż jeden młody, żądny przygód smok niemal uciekł) i skończyły się również przygody Brendana. Te zdarzenia odegrały ogromną rolę w postrzeganiu przez niego innych ludzi, wyrobił sobie zasadę: „pierw poznam, później ocenię”.
Nadszedł także wyczekiwany moment! Dostał list z Hogwartu! Załatwianie wszystkich potrzebnych rzeczy było na dłuższą metę męczące, podobnie jak wysłuchiwanie tych samych „rad” od dziadków i rodziców: „nie zadawaj się z niewartymi tego osobami”, „trzymaj się z dala od mugolaków, ich w ogóle nie powinno przecież tam być”. To było męczące i uciążliwe, ale za każdym razem kiwał posłusznie głową.
Będąc już na miejscu, podczas ceremonii przydziału tiara długo się zastanawiała, ponieważ łączył wiele różnych cech, pasujących do różnych domów. Odwaga związana ze smokami, przyjacielskość, ale także ambicja - i to niemała. W myślach bez przerwy powtarzał sobie, że chce być w Slytherinie. Wiedział, że tam są osoby czystej krwi, oraz popierające ideologię czystości krwi… Gdyby tam się dostał to rodzina by się na nim nie zawiodła, dlatego koniecznie chciał dołączyć właśnie tam. Zarazem nie chciał sprawiać im przykrości, odbierać dumy, uśmiechu. Było też jednak drugie dno… Świadomość, że gdy będzie sobą, dołączy do Hufflepuff (który mu imponował cnotami jakich wymagał) i będzie miał pod górkę w kwestii przejęcia rezerwatu, który był jego marzeniem od najmłodszych lat. Dlatego było to kolejne wyrzeczenie, tym razem na rzecz rodziców.
Słyszał również o tych dwóch ruchach… Tak naprawdę żaden z nich nie był w porządku. Jeden przesadzał ze swoją radykalnością: „nie chcemy, by to się powtórzyło” – w porządku, kto by tego chciał? Chyba jakiś szaleniec, ale odbieranie majątków, przywilejów? Niektóre rody przecież wypracowały to sobie same, to niesprawiedliwe! Sam za nic w świecie nie pozwoliłby odebrać sobie należnych praw, smoków… Ale zarazem nie jest za tym, by przywracać wielką chwałę czystej krwi. Wiadomo, że nadmierne wymieszanie światów będzie bardzo niekorzystne i szkodliwe, ale… czy nie warto zrobić czegoś pomiędzy? Gdyby miał więcej zacięcia i chęci to może i spróbowałby wprowadzić trzeci ruch? Trochę za duży tłok, ale… ani jedno, ani drugie nie jest do końca dobre. Czy tylko on to zauważa?



Wybrane przedmioty: Zaklęcia, Transmutacja, Obrona Przed Czarną Magią, Zielarstwo, Eliksiry, Historia Magii, Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami.

Sugerowany dom: Wie, że pasuje do Hufflepuffu i lepiej by się tam czuł, jednak tiarę prosił o Slytherin (z powodów wymienionych wyżej).

Ciekawostki:

- Umie docenić dobrą kuchnię i smacznie przyrządzone jedzenie, dlatego potrafi czasami być wybredny. Bywa i tak, że sam coś ugotuje gdy jest na przykład w domu.

- Nie jest Anglikiem i będzie czuć się naprawdę obrażony jak tak go nazwiesz.

- Doskonale mówi po walijsku i bardzo o ten język dba, ale nie tylko dlatego, że: „Jestem z Walii”, ale dlatego też, że jego rodzina głównie mówi po walijsku do smoków, które już przyzwyczajone rozumieją niejedno.  

- Trochę wstydzi się swojego akcentu, gdy już mówi w „czystym” angielskim.

- Ma całkiem dobrą rękę do magicznych stworzeń i zdecydowanie Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami to jego ulubiony przedmiot w szkole.

- Smoki to jego oczko w głowie, prawie obsesja i to o nich wie dość sporo, oraz najchętniej się uczy.

- Lubuje się w muzyce, w śpiewie zwłaszcza, ale nie – na korytarzu, czy w miejscu gdzie jest sporo ludzi nie liczcie, że nawet cokolwiek zanuci.

- Przepada za sportem, zarówno oglądaniem go jak i braniem udziału w jakichś dyscyplinach. W kwestii quidditch’a nadal się waha i nie może zdecydować, bo zarówno obserwowanie jest ciekawe, ale granie na pewno też.

- Zna wiele różnych historyjek czy baśni i lubuje się w ich opowiadaniu, zwłaszcza osobom, które chcą posłuchać.

- Imię Brendan jest pochodzenia celtyckiego, z walijskiego „Breenhin”. Właściwie Walijczykowi na imię Benedigeidfram (nie, to nie jest zbiór randomowych liter), ale wołają tak do niego tylko rodzice i dziadkowie. Siostra gdy dowiedziała się jak młodszy brat „skrócił” imię, zaczęła wołać „Breenhin”, mając przy tym spory ubaw.





Kp również na innym forum~


Ostatnio zmieniony przez Brendan Meredydd dnia Sro Wrz 16 2015, 21:31, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dyrektor
Admin


Male Liczba postów : 114
Join date : 30/08/2015

PisanieTemat: Re: Walia - Brendan Meredydd   Nie Wrz 13 2015, 22:16

KP samo w sobie podoba mi się, projekt postaci tak samo c: Mam jednak parę uwag.

Po pierwsze, prosiłabym o pracę nad językiem (szczególnie nad interpunkcją i składnią). KP pełna jest błędów, które przeszkadzają w czytaniu. Szczególnie zwracaj na to uwagę, gdy będziesz pisała posty fabularne.

Po drugie, nasze forum ma pewną... fabułę, narzuconą z góry. Chciałabym, abyś zerknęła do tematu i się z nią zapoznała. Dotyczy Ciebie szczególnie, jako że Twoja postać jest czystej krwi. Gdy to zrobisz, uwzględnij to w historii swojej postaci.

Po trzecie, wstawienie tu relacji mi nie przeszkadza (szczególnie, że respektujesz to, że ktoś może mieć inny pogląd na Twoje OC), jednak proszę o założenie tematu w odpowiednim dziale od razu c:

Cóż, to tyle. Po poprawkach będzie akcept i dowiesz się, jaka jest decyzja Tiary~

Btw. nawet nie wiesz, jak mnie wystraszyłaś, gdy zażartowałaś, że Walijczyk ma smoka jako zwierzątko D:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://aph-hogwart.forumpolish.com
Brendan Meredydd

avatar

Male Liczba postów : 5
Join date : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Walia - Brendan Meredydd   Sro Wrz 16 2015, 21:33

Poprawione, mam nadzieję, że już w kwestii interpunkcji i składni nie ma. Co do fabuły, również to dodałam, bo zwyczajnie zapomniałam, przepraszam. ^^"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dyrektor
Admin


Male Liczba postów : 114
Join date : 30/08/2015

PisanieTemat: Re: Walia - Brendan Meredydd   Sro Wrz 16 2015, 21:47

Cóż, no to teraz akcept c: A tiara zdecydowała... Slytherin!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://aph-hogwart.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Walia - Brendan Meredydd   

Powrót do góry Go down
 
Walia - Brendan Meredydd
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gard Manor - Swansea, Walia
» Dom państwa Everett - Walia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
APH - Axis Powers Hogwart! :: Sekretariat :: Kartoteka :: Dane uczniów-
Skocz do: