Magia Hogwartu i różnorodność Hetalii połączone w jedno? Czemu nie! Ale co, jeśli wokół zaczyna rodzić się intryga, mająca skłócić czarodziejski świat?
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kornwalia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Myghal Treffry

avatar

Male Liczba postów : 3
Join date : 14/09/2015

PisanieTemat: Kornwalia   Sro Wrz 16 2015, 20:38

Imię i nazwisko:
Myghal Treffry.

Państwo/miasto/region/hrabstwo/księstwo/coś:
Kornwalia.

Wiek:
Lat 16, wszystkie klasy zdał.

Krew:
Półkrwi.

Różdżka:
Leszczyna, 10 i ½ cala, włókno ze smoczego serca. Myghal uważa, że niezbyt trafiona,  pewnie ze złośliwości go wybrała! Leszczyna nadaje się najlepiej dla ludzi rozumiejących swoje uczucia, jako iż lubi sobie wchłonąć negatywne emocje i potem wyładować je w jakiś kreatywny, bardzo niepożądany sposób. Można się bać.  

Patronus:
Mały wrończyk.

Bogin:
Ogromny lew.

Zwierzak:
Biały kot, rasowy cornish rex o imieniu Gwynnik. Ewentualnie Nik, jeśli ktoś nie jest w stanie wymówić. Istota niezwykle ruchliwa i sprawiająca same problemy, ale Myghal nie zamieniłby go na żadną sowę czy puchacza na świecie.

Wygląd:
Myghal to chłopak dość zwyczajny – nie jest osobą, za którą by się oglądali na korytarzach, pewnie dlatego, że niczym się nie wyróżnia, a sposobem chodzenia również nie wymaga od innych uwagi. Nie góruje nad wszystkimi jak budynek, nie jest też jednak wyjątkowo niski. Nie jest bardzo chudy ani bardzo gruby. Ot, taki człowiek średniego wzrostu i prawidłowej dla swego wieku wagi. Muskułami się pochwalić nie może, sześciopaku nie ma, ale, ze względu na sporo czasu spędzanego na dworze i uprawianiu sportów, nie jest też typowym chuderlakiem.
Tym, co zacząć może go wyróżniać, jest cera. Chłopak jest bowiem niezwykle blady, a jego skóra jakimś pokrętnym, niewyjaśnionym sposobem opiera się dobrej pogodzie. Za długie wystawienie na słońce nie skutkuje w jego przypadku piękną opalenizną, a dziwnymi, czerwonymi plamkami, które może są wysypką, a może inną cholerą. Jego oczy są niebieskie, zazwyczaj bardzo spokojne, żeby nie powiedzieć – beznamiętne. Najbardziej charakterystycznym punktem jego wyglądu są zapewne włosy; kręcona, ruda czupryna, która wygrywa bój z każdym grzebieniem czy szczotką. Ku rozczarowaniu niektórych, jego brwi nie są za to szczególnie krzaczaste czy grube.
Jeśli chodzi o ubiór, zazwyczaj Myghala można zobaczyć w szkolnej szacie, często jednak z podwiniętymi rękawami czy niedbale zawiązanym krawacie. Gdy sytuacja pozwala, z ulgą przeskakuje w znacznie wygodniejsze, nieco przyduże swetry i najzwyklejsze dżinsy. Jest właścicielem wielu mugolskich ubrań, które nosi z dumą... często gdy może kogoś tym zirytować.

Charakter:
Na pierwszy rzut oka Myghal sprawia wrażenie spokojnego, grzecznego i raczej wycofanego z towarzystwa. Nie integruje się za bardzo, nie czyni większych starań, żeby z kimkolwiek się zaprzyjaźnić, trzyma innych na uprzejmy dystans i ogólnie mało o nim wiadomo. Nie jest jakoś wybitny pod względem wyników w nauce, nie spóźnia się jednak i wyraźnie przykłada się do roboty. Mógłby pewnie wykazać nieco więcej własnej inicjatywy, no ale przynajmniej jest rozsądny.
Rozsądny człowiek o takich wybrykach na koncie, że to aż trudno uwierzyć.
Tak naprawdę nie jest wcale nawet w połowie tak spokojny, jak mogłoby się wydawać. Potrafi co prawda wysiedzieć we względnym bezruchu całą godzinę lekcyjną, co jest niejakim osiągnięciem, ale to o niczym właściwie nie świadczy. Przeżywa całą gamę emocji, bardzo często negatywnych, ale wszystkie po prostu ukrywa w sobie i dusi. Już jakiś czas temu zaczął zmuszać się do okazywania emocji w sposób jak najmniej otwarty i coraz lepiej mu to idzie. Gdy jest zrelaksowany, zdarzają mu się jeszcze uśmiechy, skrzywienia, mocne marszczenie brwi czy gesty, które mówią coś o jego stanie. Gdy jednak jest zestresowany, co zdarza się niestety często, zdarza mu się zupełnie wyłączać mimikę. Chociaż może powinien jej jednak używać dla dobra otoczenia; wiecznie beznamiętna mina może jednak niepokoić. Nawet ton głosu ma zazwyczaj dość monotonny, utrudniający określenie co dokładnie czuje.
Trochę bardziej otwarty staje się w obecności bliskich mu osób. Przy nich nie odczuwa już tej potrzeby, żeby utrzymywać pozory, może sobie z nimi pozwolić na nieco więcej, spuścić z poważnego tonu, ukazać większy skrawek siebie – ufa im, momentami wręcz za bardzo. W ich towarzystwie czuje się najlepiej i najbezpieczniej, chociaż i od nich potrzebuje czasem odpoczynku. Z natury jest z niego zdecydowanie introwertyk, niekiedy woli po prostu posiedzieć sam i sobie pomarzyć. Nie powinno to nikogo dziwić! Trudno zaskarbić sobie jego zaufanie. Czasami bywa też nieco niezręczny w kontaktach międzyludzkich, a z uwagi na brak ochoty, rzadko szuka sobie nowych znajomych. Nie znaczy to jednak, że jest nawet w najmniejszym stopniu nieśmiały. Jeżeli chce do kogoś podejść i zagadać, zrobi to bez większego wahania, lęku czy niepewności.
Nie należy do osób szczególnie narwanych. Zazwyczaj nie daje się zbyt łatwo sprowokować do czynu, chyba, że ktoś wie gdzie dokładnie uderzać. Ma kilka słabych punktów, które od razu skutkują gwałtowną reakcję. Generalnie jest jednak w stanie zachować urazę dla siebie i nie okazać po sobie zranienia. Tak naprawdę Myghal to chłopak wrażliwy, obchodzi go cudze zdanie i stosunkowo łatwo jest go zranić, ale po prostu stara się tego nie okazywać. Ewentualnie też może się odgryźć, bo pasywna agresja przychodzi mu bez problemu.
Oczywiście robotem nie jest, ma tylko szesnaście lat, a przyjętą przez niego taktykę mało kto nazwałby zdrową. Czasami, jak za długo to wszystko w sobie kisi, to w końcu ma dość, no bo ile można? Gdy ktoś bardzo chce z nim wojny i na takową nalega, cóż, Myghal  pęknie. Istnieje granica jego cierpliwości, przekroczenie jej może spotkać się z reakcją znacznie gwałtowniejszą i bardziej emocjonalną niż można by się po nim spodziewać. Czasami wydawać się może też iż jest wyolbrzymiona czy nieadekwatna do sytuacji; trzeba tu jednak wziąć pod uwagę fakt, że w przypadku ewentualnego wybuchu wydostają się na zewnątrz wszystkie wcześniej ukrywane bóle, nieprzyjemności i smutki. Gdy ktoś wystarczająco mocno naciśnie mu na odcisk, co nie jest takie łatwe, może stać się bardzo nieprzyjemny. Trudno trafić na jego czarną listę, tak samo jednak trudno jest z niej zejść. Nie jest może największym fanem bezpośrednich starć, ale są przecież inne sposoby na uprzykrzenie komuś życia. Potrafi być wredny dla nielubianych przez siebie osób, nie ma też żadnych oporów przed działaniem za czyimś plecami. Otwarcie raczej nie wyzwie na pojedynek, bo wie, że pewnie by przegrał, ale kto wie jaką złośliwość może wymyślić. Co zrobi, gdy nikt nie będzie patrzył. I weź mu tu potem coś udowodnij, ślady za sobą zatrze, świadków nie zostawi, wyłgać się potrafi z najróżniejszych rzeczy. Kłamca z niego naprawdę niezły.
Generalnie szybko się przystosowuje do zmian. Nie lubi ich, ale jest w stanie błyskawicznie podłapać nowe zasady. Ma problemy z autorytetami, jest też nieufny w stosunku do dorosłych, zachowuje się jednak w stosunku do nich uprzejmie. Zazwyczaj. Wie, że nie warto się takim ludziom sprzeciwiać, bo to tylko wpędziłoby go w kłopoty. Jeśli już chce zrobić coś niezgodnego z zasadami, zrobi to po cichu i pod osłoną nocy. Potrafi kombinować i szybko dostrzec okazję, chwycić ją i wykorzystać. W tarapatach wykazuje wielką pomysłowość, próbuje wywinąć się różnymi sposobami. Kłamstwem? Graniem niewinnego? Pochlebstwem? W takich momentach metoda nie jest ważna, ważny jest cel. To nie to, że nie ma zasad moralnych, po prostu dla ratowania skóry czasami warto jest na jakiś czas z nich zrezygnować.
Gotów jest na schylenie karku, schowanie dumy do kieszeni i po prostu podporządkowanie się silniejszemu – jeśli sytuacja tego wymaga. Nie jest może popychadłem, ale bliżej mu do tego niżby chciał się przyznać. Pomimo bystrego umysłu i wielu pomysłów, czasem robi rzeczy głupie i jest zdecydowanie za mało asertywny. Jest może uparty, ale często na marudzeniu i wywracaniu oczami się skończy – i tak zrobi to, o co ktoś go wystarczająco mocno poprosi. Bywa też zaskakująco naiwny, mimo poważnej postawy nie jest realistą; nie, to marzyciel, który dość dziwnie podchodzi do niektórych spraw.  

Krótka historia:
Myghal urodził się w Kornwalii. Wychowywała go samotna matka, Kerenza, mugolka zupełnie nieświadoma istnienia magii. Ojca Myghal zaś nie znał, a wszystkie pytania na jego temat zawsze spotykały się z krótkim „odszedł”. Rodzeństwa nie miał, a że był dość chorobliwy jako dzieciak, jego kontakty z rówieśnikami również były ograniczone.
Kerenza Treffry była osobą na tyle szczególną, że posiadającą wyjątkowo mocno określoną świadomość narodową i raczej specyficzne poglądy polityczne. Opowiadała się mocno za nadaniem Kornwalii większej swobody, chciała dla niej autonomii i parlamentu; w odległej przyszłości może nawet zupełnej niezależności. Od początku próbowała te przekonania przekazać swojemu potomkowi, ucząc go historii, kultury i języka kornijskiego. Na wakacje – gdy pieniądze i zdrowie pozwalało – zabierała go na wycieczki po całym hrabstwie, zapełniając jego głowę różnymi faktami i legendami. Wtedy Myghal jeszcze nie do końca rozumiał o co właściwie jej chodziło, często go te kwestie nudziły, ale i tak wiele mu z tego zostało. Nie uważał się w żadnym wypadku za Anglika, nie, był Kornwalijczykiem i Brytyjczykiem. Był szczęśliwy, chociaż momentami trochę samotny.
Los jednak lubi płatać czasami okrutne figle. Kerenza była tylko człowiekiem, a to znaczyło, że nie dane jej było żyć wiecznie. Pewnego wyjątkowo słonecznego dnia zginęła w wypadku. Świat dziesięcioletniego wtedy Myghala przewrócił się do góry nogami. Ledwo zauważał dziejący się wokół niego szum. Nie zwracał uwagi na to, że prawdopodobnie trafi do sierocińca, bo jego dziadkowie nie żyli, a Kerenza nie miała żadnych innych krewnych. Trochę bardziej zainteresował go dopiero fakt, że odnaleziono w końcu jego ojca.
Richard Kirkland był naprawdę zaskoczony z istnienie syna i nie było to uczucie szczególnie pozytywne. Pochodził w końcu ze starego, czarodziejskiego rodu, był spokrewniony z wielkimi rodzinami zarówno z Anglii, Walii, jak i innych, o których nawet nie miał pojęcia. Czysta krew była dla nich wszystkich bardzo ważna. Pamiętał Kerenzę, ich krótki związek jednak zakończył się już dawno temu – przestał o niej myśleć kilka lat temu, a tu taka niespodzianka na jego progu. Z początku podejrzewał pomyłkę, zażądał nawet dowodu. Gdy potwierdziło się, że to nieślubne i tylko w połowie czystej krwi dziecko faktycznie jest jego, przez dłuższy czas nie wiedział co ma właściwie z tym faktem zrobić. Serce jednak miał i w końcu przyjął syna pod dach, nie mogąc zostawić biedaka w sierocińcu. Ten akt dobroci nie znaczył jednak, że jakoś szczególnie chwalił się Myghalem rodzinie – właściwie to nikomu o nim nie powiedział. Ogólnie nie widywał się z resztą Kirklandów za często, był jednym z tych wielu wujków, którzy wpadają co dwa lata z wizytą, utrzymanie sprawy we względnym sekrecie nie sprawiło więc wielu problemów. Na pewno nie tyle, co sam syn.
Richard starał się być dobrym ojcem, nie miał jednak do tego predyspozycji. Mimo porad specjalistów, nie był po prostu w stanie poradzić sobie z dziesięciolatkiem w żałobie, zwłaszcza że ten nie chciał nawet słyszeć o magii, nie podobał mu się też dom w Londynie.
Pierwszy wspólny rok dla nich obu był koszmarem, potem na szczęście Myghal pojechał do Hogwartu. Gdy wrócił do domu na wakacje, zaczęły się prawdziwe problemy, kłótnie wybuchały z byle powodu. Richard dość miał „farmazonów” na temat Kornwalii, Myghal żył w przekonaniu, że ojciec darzy go nienawiścią. Tak trudno było znaleźć im wspólny język, że konflikt przez kolejne lata coraz bardziej się rozrastał. Myghal próbował nawet raz uciec z domu, zaczął też chwytać się nielegalnych i niebezpiecznych zajęć – może na złość, a może po prostu w celu zwrócenia na siebie uwagi.
Ich konflikt w żadnym wypadku się nie rozwiązał. Myghal przyjeżdża co prawda na początek lata do domu, bo nie ma wyjścia, zazwyczaj jednak albo całe dnie się gdzieś włóczy, albo w ogóle wyjeżdża z miasta na tygodnie. Richard już nie próbuje go zatrzymywać. Ich relacje są niesamowicie napięte, chociaż w głębi duszy obie strony chcą się pogodzić. Fakt, że jest spokrewniony z Kirklandami i innymi starymi, czarodziejskimi rodami nie jest powszechnie znany w Hogwarcie, aczkolwiek nie jest to też straszna tajemnica.  

Wybrane przedmioty:
Transmutacja, Obrona przed Czarną Magią, Eliksiry, Zielarstwo, Opieka nad Magicznymi Stworzeniami, Astronomia.

Sugerowany dom:
Podszedł do Ceremonii z otwartym umysłem, wolnym od jakiś preferencji. Nie miał najmniejszego zamiaru wpływać w jakikolwiek sposób na decyzję Tiary Przydziału.

Ciekawostki:
-zna język angielski i trochę kornijskiego.
-jego zainteresowanie wszystkim, co kornwalijskie, ma dwa źródła. Zaczęło się oczywiście od jego matki, jest pewnego rodzaju łącznikiem z nią. Na tym się jednak nie kończy; sam z siebie również niesamowicie się tym zafascynował.
-do tego stopnia, że na trzecim roku próbował podkraść chochlika kornwalijskiego z zajęć Opieki nad Magicznymi Stworzeniami. Jak można się spodziewać, nie poszło to za dobrze, a sam chłopak dostał szlaban. Mimo to obiecał sobie, że kiedyś się z takim zaprzyjaźni i do dzisiaj próbuje to osiągnąć.
-nie jest szczególnym fanem magicznych sportów, zdecydowanie preferuje te mugolskie. Uwielbia zwłaszcza surfing i zapasy. Za sport uważa również gotowanie.
-nie ma oporów przed przemycaniem różnych dóbr (z kuchni, to zło), o ile nie może zdobyć ich innymi sposobami. Pewnie gdyby się dostatecznie postarał, byłby nawet w stanie załatwić alkohol na imprezę.
-uwielbia stare legendy i baśnie, znacznie bardziej niż naukowe podręczniki. Wierzy w wiele z nich, na przykład w to, że legendarny król Arthur zaklęty jest pod postacią wrończyka i lata sobie gdzieś nad kornwalijskimi ziemiami.
-nie jest może szczególnym geniuszem jeśli chodzi o Transmutację, na pewno jednak bardzo lubi ten przedmiot. Znacznie lepszy jest z Astronomii.
-nie jest aż tak zainteresowany polityką, jednak z pewnością sympatyzuje bardziej z pierwszym ruchem. Jest to podyktowane w zupełności jego uczuciami, nie logiką czy przekonaniami. Po prostu nie przepada za czystej krwi czarodziejami, dla których pochodzenie jest głównym kryterium oceny człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dyrektor
Admin


Male Liczba postów : 114
Join date : 30/08/2015

PisanieTemat: Re: Kornwalia   Sro Wrz 16 2015, 22:04

Biedny Myghal, będzie musiał jakoś żyć wśród tylu uczniów czystej krwi... bo tiara, widząc jego spryt, przebiegłość, potencjał i pokrewieństwo, umieściła go w Slytherinie!
Tak, mój drogi, masz akcept c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://aph-hogwart.forumpolish.com
 
Kornwalia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
APH - Axis Powers Hogwart! :: Sekretariat :: Kartoteka :: Dane uczniów-
Skocz do: