Magia Hogwartu i różnorodność Hetalii połączone w jedno? Czemu nie! Ale co, jeśli wokół zaczyna rodzić się intryga, mająca skłócić czarodziejski świat?
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Arthur Kirkland

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Arthur Kirkland

avatar

Male Liczba postów : 3
Join date : 14/09/2015

PisanieTemat: Arthur Kirkland   Wto Wrz 22 2015, 21:23

Imię i nazwisko: Arthur Kirkland

Państwo/miasto: Anglia

Wiek: 16 lat, nie miał żadnych problemów ze zdawaniem klas

Krew: Czysta

Różdżka: 11 cali, włókno ze smoczego serca, tarnina, sztywna

Patronus: Lew

Bogin: Przybiera niezbyt przyjemny widok samego Arthura, trzymającego głowę bliskiej mu osoby i jeszcze się jak gdyby nigdy nic sadystycznie uśmiechając. To ten jedyny przypadek, gdy z miłą chęcią sam w siebie pośle zaklęcie.

Zwierzak: Kotka o czarnym umaszczeniu i błyszczących zielonych ślepiach, które wręcz spoglądają pogardliwie na gatunek ludzki, ale nie pogniewa się, gdy ktoś (za jej pozwoleniem!) ją pogłaszcze.

Wygląd: Dumnie wyprostowany młodzieniec, o dość drobnej budowie ciała i niezbyt wyróżniającym się wzroście stu siedemdziesięciu pięciu centymetrów. Posiada wyjątkowo jasną cerę, niezbyt lubiącą się z silnym słońcem i zapewne dlatego Arthur tak przepada za typową brytyjską pogodą. Skupiając się na twarzy, trudno przeoczyć jeden z ważniejszych elementów, jakim są brwi. Grube, nadające mu swoistej powagi, ale przede wszystkim przyciągające uwagę, jednak Anglik już dawno uodpornił się na wszelkie złośliwe komentarze. Ma ważniejsze rzeczy na głowie niż słuchanie osób o wątpliwej inteligencji, których na pewno obdarzyłby lodowatym spojrzeniem intensywnie zielonych oczu. Te potrafią przekazać wyjątkowo wiele, zmieniając swój wyraz za każdym razem, gdy zmienia się humor ich właściciela. Tym, co jednak irytuje odrobinę chłopaka, będą jego wiecznie rozczochrane blond włosy, na których nie ma mocnych i okiełznanie ich graniczy z trudem. Ba, sam Arthur przestał już tego nawet próbować, godząc się z ich buntowniczą naturą.
Ubiera się schludnie i posiada dość pedantyczną naturę, która nie pozwoliłaby mu przeoczyć żadnej plamy czy zgniecenia, szczególnie na szacie czy innych strojach wyjściowych. Wszak należy się dobrze prezentować, a takie niedopatrzenia nigdy nie będą mile widziane. Co do zwykłych ubrań, można ot tak dodać, że w chłodniejszych okresach lubuje się swetrach.

Charakter: Choleryk, to słowo idealnie pasujące do Arthura, bo nawet jeżeli ten chciałby być oazą spokoju, nie jest to w jego przypadku możliwe. Stara się oczywiście nad sobą panować i trzeba przyznać, że czasami mu się to udaje, ale od czasu do czasu puszczają mu całkowicie nerwy. Wszystko zależy od osoby, która weźmie za cel wytrącenie go z równowagi, bo wbrew pozorom, tylko niektórym się to udaje. Nie jego wina, że nawet jego tolerancja na głupotę ma swój limit, a pewne osoby denerwują go samym pojawieniem się. Trudno również przeoczyć jego dumę i niesamowitą upartość, szczególnie gdy będzie przekonany o swojej racji. Co jest z tym związane, ciężko przekonać go do zmienienia zdania, a przyznanie komuś słuszności wywołałoby u niego, delikatnie mówiąc, nieładne skrzywienie. Warto jednak dodać, że wbrew niektórym opiniom, potrafiłby to zrobić.
Ceni sobie sarkazm i ironię, które wplątuje w większość swoich wypowiedzi i jeżeli ktoś nie potrafi tego wyłapać, to już nie jego problem. Bywa złośliwy i to bardzo, ale z drugiej strony można by zaryzykować stwierdzeniem, że dana osoba nie jest mu w takim momencie całkiem obojętna, skoro jej nie zignoruje. Ach, lubi też zabierać głos niepytany, a wszelkie urazy będzie pamiętać do końca i jeszcze dzień dłużej.
Jak łatwo zauważyć, ciężko zaliczyć Arthura do osób miłych czy przyjaznych. Szczególnie dla nowo poznanych, bo pierwsze co zrobi, to zmierzenie delikwenta chłodnym spojrzeniem, jakby oceniając, czy ta znajomość w ogóle mu się do czegoś przyda. Zostanie to jednak zatuszowane wymuszonym przez uprzejmość uśmiechem i nikomu nie odmówiłby podania dłoni na takie powitanie. Nieważne, jakiej by był krwi, bo wychodził z założenia, że nie należy przekreślać kogoś tylko przez urodzenie. Wszak nawet osoba pochodząca ze świata mugolskiego może być do czegoś w przyszłości przydatna, czyż nie? Nie zmienia to faktu, że tak podświadomie spojrzy przychylniej na jednostkę wywodzącą się z rodziny czarodziejskiej, ale i to nie oznacza, że będzie ją od razu lubić. Będąc całkiem szczerym, mało jest osób, które darzy szczerą sympatią, ale gdy komuś się uda przebić przez tę otoczkę wyniosłej i egoistycznej osoby, staje się dość oddanym przyjacielem, o ile można użyć takiego określenia. Na pewno pomógłby, jak tylko by potrafił i prawdopodobieństwo, że zostawiłby kogoś takiego na lodzie jest o wiele to mniejsze niż w przypadku innych. Kolejnym oczywistym wnioskiem będzie to, że nie posiada zbyt wielu przyjaciół, ale uparcie będzie powtarzać, iż ci wcale nie są mu potrzebni. Owszem, jest typem samotnika, jednak nadal nie takim, któremu by całkowita samotność nie wadziła. Rzecz jasna szybciej odgryzłby sobie język niż się do tego przyznał, ale nie należy się temu dziwić. Nigdy nie był dobry w okazywaniu uczuć, a przesadne je uzewnętrznianie uważa za zwykłą słabość, dlatego stara się tego unikać jak ognia. Co mu dobrze idzie, ale i każdy miewa chwile słabości.
Na przykład w martwieniu się. Nie znosi tego, ale i nie potrafi sobie z tym poradzić, przez co spokojnie go można zaliczyć do tego typu osób. Nieważne, czy chodzi o testy, sprawy rodzinne czy szkolne, zawsze jakiś powód do stresu się znajdzie.
Lubi magiczne stworzenia i ile by dał, by móc spędzać z nimi więcej czasu niż z ludźmi. Zapewne dlatego, że o wiele prościej jest mu się z nimi dogadać i trzeba przyznać, że ma do nich rękę. Sam nie do końca rozumie z czego to wynika, ale na pewno szybciej zaprzyjaźni się z magicznym stworkiem niż z rówieśnikiem.
Ostatecznie, wcale nie jest złym człowiekiem, bardziej... specyficznym.

Krótka historia: Nie jest wcale łatwo pochodzić z jednej z najstarszych rodów magicznych, do których bez wątpienia należy rodzina Kirklandów (która bez wątpienia jest również bardzo duża i Arthur wcale się nie zdziwił, gdyby całkiem obca mu osoba do niego podeszła, mówiąc, iż ma z nią coś wspólnego), a szczególnie być jeszcze tym najstarszym z rodzeństwa. W takiej sytuacji, rodzice mają wobec ciebie sporo wymagań i są zapewne gotowi ułożyć ci świetlaną przyszłość, co zawsze chłopaka na swój sposób irytowało. Zbywał jednak takie słowa wyuczonym uśmiechem i obiecywał bez większego zaangażowania, że na pewno weźmie to pod uwagę. Nie oznacza to, że ma coś do swojej rodziny, wręcz odwrotnie - to jedne z nielicznych osób, które naprawdę wiele dla niego znaczą. Przynajmniej ta najbliższa i sporo byłby gotowy dla niej zrobić, czego nigdy by otwarcie nie przyznał. Może dlatego, że okazywanie uczuć od zawsze stanowiło spory problem u Kirklandów? I tak ciężko byłoby zauważyć większą rodzinną miłość na ich obiadkach, ale gdzieś w prostych, z pozoru nieistotnych gestach na pewno można by ją dostrzec. Wystarczy uważnie wszystko obserwować.
Dostanie listu z Hogwartu nie było dla niego większym zdziwieniem, bo co tu się oszukiwać, od pokoleń nie zdarzyło się, by którykolwiek z nich takowego nie otrzymał. A nawet jak były takie przypadki, to wystarczająco rzadkie, by o nich nie pamiętać. Pomimo tego, poczuł pewnego rodzaju ulgę, że na tym polu rodziców nie zawiódł i tak zaczęło się jego szkolne życie pełne przygód i wstrząsających wydarzeń. A tak na poważnie, pełne uczenia się i zdobywania bardzo dobrych wyników.
Było już wspomniane, że wcale nie tak łatwo pochodzić z jednej z najstarszych rodów magicznych, prawda? O ile kiedyś było to wyjątkowym przywilejem, tak w tych czasach nigdy nie wiadomo, co może się z tego powodu wydarzyć i jak bardzo czarodzieje mogą ci być wrodzy. Miał okazję przekonać się tego na własnej skórze, w pewne lato, gdy grupa ludzi, najwyraźniej prześladująca rodziny czystej krwi, rzuciła na ich dom zaklęcie szatańskiej pożogi. Piekielne, a może trzymając się nazwy, szatańskie zaklęcie, które nie tak łatwo opanować, a które może wyrządzić wiele złego. Spalenie domu to jedno, pozostawienie blizn po poparzeniach to drugie. To drugie nie dotknęło go jednak bezpośrednio, a jego młodszego brata - Jamesa. Czemu ten dzieciak nie uciekł z domu, jak reszta, do dziś nie potrafi sobie odpowiedzieć, ale ważniejsze było to, że sam w tamtym momencie wykazał się... "głupotą"? Niektórzy może by tak to nazwali, Arthur nie potrafiłby tego określić i zbyłby to milczeniem. W każdym razie, bez żadnego zastanowienia wrócił pędem do domu, gdzie szalały magiczne płomienie, by wyciągnąć stamtąd brata, jak łatwo się domyśleć, z pozytywnym skutkiem. Ten będzie miał u niego dług wdzięczności do końca życia, ale prawdę mówiąc, nigdy o tym w taki sposób nie pomyślał. W tamtym momencie po prostu się szczerze cieszył, że temu nie stała się większa krzywda.
To wydarzenie, oprócz tego, że Arthur niezbyt chętnie patrzy na większe płomienie i mimowolnie się wzdryga, spowodowało jeszcze jedno. Prędzej niebo spadnie niż opowie się za jakimikolwiek nawiedzonymi, radykalnymi grupami. Na dodatek wrogim ludziom jego pokroju, a więc czystej krwi. Nie oznacza to jednak, że automatycznie stoi po drugiej stronie, bo prawdę mówiąc, Anglik postanowił zachować neutralność. Nienawidzi jak ktoś wpływa na jego decyzje i sam preferuje wszystko na chłodno przeanalizować, by wybrać bardziej korzystną dla siebie opcję. I mógłby śmiało powiedzieć, że wszędzie potrzebny jest umiar i zachowanie równowagi w działaniach.

Wybrane przedmioty: Obrona przed czarną magią, Transmutacja, Zaklęcia, Eliksiry, Zielarstwo, Opieka nad Magicznymi Stworzeniami

Sugerowany dom: Mając na głowie Tiarę Przydziału, odruchowo pomyślał o Slytherinie.

Ciekawostki:
-Nie zaprzeczyłby, że interesuje się czarną magią, ale jej nie praktykuje. Co ciekawsze, myśląc o swojej przyszłości, pojawia mu się pomysł zostania aurorem.
-Każdy ma swoje mroczne sekrety, które trzyma w tajemnicy i za nim na świecie nie chce się ich zdradzić, prawda? W jego przypadku będą to jednorożce. A raczej zainteresowanie nimi, ale co by to kogo obchodziło, prawda? Może lubić, co tylko zechce.
-Zaś wyszywanie i haftowanie uważa za coś wyjątkowo normalnego, a przede wszystkim idealnie odstresowującego.
-Jeżeli chodzi o czarodzieja, którego osiągnięcia podziwia, na pewno byłaby mowa o Merlinie.
-Uwielbia książki i większość swojego wolnego czasu spędza w bibliotece, poszukując co ciekawszych tytułów.
-Sport nie jest jego dobrą stroną i większą przyjemność czerpie już z jego oglądania niż brania w nim bezpośredniego udziału.
-Tak, przepada za herbatą. Za słodyczami również i mało kto wie, ale w porywach lepszego humoru podczas przebywania w domu był nawet zdolny do upieczenia ciastek. Pomimo tego, lepiej go jednak nie wpuszczać do kuchni, to może być niebezpieczne.

Coś mi na pewno umknęło w tym wszystkim, ale jak coś sobie przypomnę, to dopiszę :I
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dyrektor
Admin


Male Liczba postów : 114
Join date : 30/08/2015

PisanieTemat: Re: Arthur Kirkland   Wto Wrz 22 2015, 22:23

Tiara zdecydowała od razu... Slytherin!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://aph-hogwart.forumpolish.com
 
Arthur Kirkland
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Crispin Phillip Arthur Russell III

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
APH - Axis Powers Hogwart! :: Sekretariat :: Kartoteka :: Dane uczniów-
Skocz do: